„Lustrzane odbicie” Tana French

Lubię klimaty podwójnej tożsamości. Agenci, szpiedzy, działanie pod przykrywką. Jednak wolę formę ekranizacji niż książkę. Lustrzane odbicie, nawiązuje do kwestii podwójnej tożsamości, autorka wykorzystała ten motyw do zbudowania historii. Pewnego dnia detektyw Cassie Maddox zostaje wezwana na miejsce zbrodni. Znaleziono ciało, nic nie byłoby dziwnego w tej nieszczęśliwej sytuacji, gdyby nie fakt, że ofiara jest lustrzanym odbiciem byłej agentki. Co więcej, posługuje się jej drugą tożsamością – Lexie Maddison. Sam opis fabuły jest już interesujący, jednak autorka dokłada kolejną cegiełkę i wrzuca Cassie Maddox w świat ofiary. Szef Cassie postanawia, że detektyw Maddox, będzie utrzymywać, że ofiara nadal żyje. Wejdzie w grupę jej przyjaciół, którzy stają się głównymi podejrzanymi i ewidentnie mają coś do ukrycia. Śledcza poznaje życie dziewczyny, otoczenie bliższe i dalsze. Wejście w życie denatki, otwiera drzwi szafy, zza których powoli wypełzają trupy.

Żyć pod stworzoną dla siebie tożsamością to jedno, a żyć czyimś życiem, to już zupełnie co innego. Wejście w otoczenie ofiary i poruszenie się w jej strefie emocjonalnej, może spowodować że Maddox pomimo, że jest profesjonalistką przestanie być obiektywna i odsłoni swoje motywy.

Autorka w sposób interesujący przedstawiła proces rozwikłania zagadki, ale – no właśnie – te opisy, to jakiś maniera niektórych pisarzy. Obsesyjna szczegółowość, która może znużyć niecierpliwego czytelnika, a zirytować nadpobudliwego. To nie jest książka z zawiłą zagadką do rozwiązania, czego można było się spodziewać, bo jest utrzymana w tej samej konwencji, co Zdążyć przed zmrokiem. Szukacie sensacji z którą często wiążemy powieści o policjantach, niestety ale tego nie dostaniecie. Choć osobiście wolę Alex Marwood i B.A. Paris, to osoby które lubią thriller psychologiczno obyczajowy, powinni sięgnąć również po Tane French. W końcu, żeby poznać smak, trzeba skosztować.

Polecam

cytat

czasem żeby odkryć prawdę, trzeba kłamać. W przypadku agentów działających pod przykrywką – zawsze.

„Za zamkniętymi drzwiami” B.A. Paris

Lubię dreszczyk w wykonaniu B.A. Paris. Czytałam jej książki „Za zamkniętymi drzwiami” i „Na skraju załamania”. Zarówno pierwsza jak i druga były dla mnie solidną, choć dość specyficzną dawką grozy. Wszystko to razem spowodowało, że na trzecią książkę czekałam z niecierpliwością. Dostałam. rozpakowałam, przeczytałam i… niestety, ale się zawiodłam.

Sama fabuła jest dość dziwna i przekombinowana. Główny bohater imieniem Fin jest zakochany po uszy w swojej dziewczynie Layli. Planuje wspólną przyszłość. Życie jednak ma dla niego inny scenariusz i mężczyzna traci swą ukochaną, która znika w dziwnych okolicznościach. Cierpi, ale chce żyć dalej i związuje się z inną kobietą. Nie byłoby w tym nic dziwnego – życie płynie, a on razem z nim. Jednak Fin zakochuje się w siostrze swojej ukochanej i planuje spędzić z nią życie. Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy przeszłość wraca i ktoś chce aby Fin nie zapomniał o ukochanej Layli. Pytanie kto i dlaczego.

Opis wydawcy brzmi na prawdę interesująco i spodziewałam się wiele po tym kiedy go przeczytałam. Historia okazała się jednak dość nudna i przewidywalna. Fabuła jak zdarta płyta. Powtarzalność faktów i tkwienie w martwym punkcie budziło we mnie frustracje. Jak przystało na Paris mamy podział historii na części. Historię pokazaną przez pryzmat tu i teraz oraz co zdarzyło się wcześniej. Małam nadzieję, że dostanę coś, być może podobnego do poprzednich części, ale na pewno w stylu autorki. Niestety zafundowano mi mieszaninę historii, która w którymś momencie powoduje że książka zamiast mrozić krew w żyłach, usypia.

Nie będę się rozpisywać na temat „Pozwól mi wrócić”, bo się zawiodłam, jednak nie zmienia to faktu, że jako fanka pisarki nie mogłam przejść obok lektury obojętnie. Czekam również na kolejną powieść z nadzieją, że autorka zaproponuje nam coś innego, coś co uniknie schematu w którym tworzy swoje thrillery i w którym chyba utknęła.

Z taką nadzieją pozostaje czekając na kolejną powieść.