Zdarzały się takie sytuacje w moim życiu, kiedy zastanawiałam się o ile byłoby łatwiej gdybyśmy poznali tajemnice Watykanu. Jednak po przeczytaniu „Konklawe” Roberta Harrisa, zaczęłam zastanawiać się, czy aby na pewno chciałabym poznać te tajemnice. Po lekturze utwierdzam się w przekonaniu, że Watykan to polityka i biznes, przez którą próbuje przebić się prawda i posługa Bogu.

„Uważajcie, moi bracia, by nie rozwinęły się w was wady dworaków wszystkich czasów: strzeżcie się grzechów pychy, intryganctwa, złośliwości i plotkarstwa”.

Pewnej nocy ze Stolicy Piotrowej nadchodzi bardzo przykra wiadomość. Ojciec Święty umiera. Odchodzi jednak nie tylko człowiek, ale również idea kościoła bliskiego ludziom którą wyznawał. Bez przepychu i bogactwa. Bez fałszu i kłamstw, z priorytetem, którym jest posługa Bogu i wiernym. Jednak nie ma czasu na smutki i zadumę, trzeba zacząć szybko działać i wybrać jego następcę. Wszystkim zajmuje się kardynał Lomeli, który znalazł się w trudnej sytuacji, ponieważ przeżywa kryzys wiary. To on musi trzymać pieczę nad Konklawe. Lomeli jest dla mnie bohaterem łączącym dwa bieguny Kościoła. Jego postać to symbol każdego z nas. Można też było odczuć osamotnienie, które przeżywa. Może to nadinterpretacja, jednak uważam, że jest swego rodzaju odbiciem lustrzanym wiernych.

Do Domu Świętej Marty systematycznie przybywają Kardynałowie. Kiedy czytamy z pełnym przekonaniem, że już wszyscy są obecni, pojawia się dodatkowy duchowny. Zostaje przyjęty z zaskoczeniem, ponieważ nikt się go nie spodziewał. Po wyjaśnieniu sytuacji i potwierdzeniu jego wersji, że został powołany przez papieża w tajemnicy, drzwi Domu Świętej Marty zamykają się i od tego momentu gra o tron papieski nabiera tempa.

W powieści „Konklawe” nie znajdziecie sensacji, biegania z bronią i rozłupywaniem czaszek. To świetnie napisany… no właśnie, szczerze mówiąc mam problem z umiejscowieniem powieści w jakikolwiek ramy i myślę że po prostu tego nie zrobię.

„Konklawe” spostrzegam jako obraz paradoksu, który funkcjonuje od wielu lat. Bohaterowie są tak podzieleni jak społeczeństwo. To obraz współczesnego Kościoła ubrany w świetną powieść. Byłam ciekawa co się stanie, jak intrygi się potoczą. Kto ma coś do ukrycia, a kto jest szczery. Dla mnie to studium przypadku człowieka. Swego rodzaju proces grupowy, jaki można zaobserwować. Mieszanka charakterów, światopoglądów i doświadczeń zamknięta na kilka dni w jednym miejscu. Co z tego wyniknie ? Warto przeczytać.

Przyznam, obawiałam się otwierając książkę. Pierwsze strony faktycznie już mnie wciągały, ale potem kiedy zobaczyłam mnogość nazwisk kardynałów pomyślałam sobie, że zamiast wejść w fabułę, to będę musiała zastanawiać się nad tym kto jest kim. Nic bardziej mylnego. Autor szybko zawęża grono bohaterów wokół których toczy się akcja i całość staje się jasna i przejrzysta.

Z czystym sumieniem mogę polecić tę powieść, jako jedną z lepszych jakie czytałam.

Recommended Posts