„Kopaliśmy sobie grób” Antti Tuomainen

Skandynawski autor to dla mnie zazwyczaj połowa sukcesu. W przypadku „Kopaliśmy sobie grób” Antti Tuomainena, na tej połowie się kończy. Książka nie jest jakoś dramatycznie zła, ale czegoś mi w niej brakowało. Nie chcę się specjalnie znęcać więc, w miarę szybko przedstawię swoją opinię. Na początku krótko o fabule.

Jedna z kopalni przyczynia się swoją działalnością do powstawania katastrofy ekologicznej. Szemrani ludzie, szemrane interesy, szemrane cele i… trupy.  Janne Vuori, dziennikarz, rozpoczyna swoje własne śledztwo, w które angażuje się całym sobą – pokuszę się nawet na stwierdzenie, że w którymś momencie działa wręcz obsesyjnie. Sprawę przedkłada nad rodzinę, co doprowadza do pęknięcia relacji. Janne, niestety powtarza błędy swojego ojca, który oddalał się od swoich bliskich, aż w końcu znikną. No właśnie i tu pojawia się kolejny wątek. Ojciec mężczyzny wraca po 30 latach i próbuje naprawić zepsute relacje. Całości dopełnia seryjny morderca – pytanie kim jest i czy ma coś wspólnego z dziennikarzem.

Całość fabuły jest dla mnie mocno przekombinowana, a przy tym wszystkim paradoksalnie niespełna. Choć natura w moim życiu jest bardzo ważna to opisanie tematu przez autora z mojego punktu widzenia naciągany, podobnie jak sami bohaterowie. Postać ojca jest bardzo dziwna i przekombinowana. Niewątpliwie temat poruszony w książce jest istotny i piszę to bez grama cynizmu, ale autor zaprzepaścił możliwość przedstawienia go w ciekawy sposób. Ekologia, przyroda natura i w tym wszystkim niszczący człowiek, niszczący w wielu obszarach życia.

Nie przypadł mi też do gustu styl autora. Czułam się jakby tłumaczył mi jakąś sytuację jak małemu dziecku. Nigdy wcześniej nie czytałam książek Antti Tuomainena, jest to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Kurde felek! W końcu to skandynawski autor, więc muszę mu dać jeszcze szansę

Co zabawne, to to czego normalnie nie trawię, w tym przypadku jest na prawdę ciekawe. Zwiedzanie Helsinek. Klimat który tworzy autor w sam punk dla mnie. Zimno, biało, szarawo, tajemniczo – wszystko to z Finlandią w tel.