Blog post

„Posłuszna żona” – Kerry Fisher

17 czerwca 2018Kasik

Po książkę Posłuszna żona sięgnęłam tuż po przeczytaniu Utoną we łzach swoich matek i właściwie to się cieszę, bo fabuła Posłusznej żony nie wymagała ode mnie większego zaangażowania emocjonalnego. Jeśli szukacie czegoś co wstrząśnie waszym światem, pobudzi do refleksji i podniesie poziom emocji, to na pewno nie będzie to Posłusznażona. Dostaniecie natomiast historię o relacjach międzyludzkich, a dokładnie rodzinnych. Tajemnica, wstyd, troska o bliskich, niedopasowanie i przemoc.

Trochę śmiesznie, trochę strasznie, ale na pewno interesująco.

Powieść toczy się wokół Lary i Maggie. Ta pierwsza, wykształcona i inteligentna. Żona swojego męża, która poświęca się prowadzeniu domu, podczas kiedy on, przystojny i czarujący, zdobywa pieniądze. Druga to Maggie, szalona, bezpośrednia, nie odbiegająca inteligencją od Lary. Dobrze

radząca sobie w relacjach z ludźmi, zdecydowanie nie pasująca do rodziny w którą się wżeniła. No właśnie i tu pojawia się rodzina, a dokładnie – la famiglia italiana – powinnam napisać że jedna z typowych włoskich rodzin, ale zalatuje trochę stereotypem. Mamma trzymająca wszystko w garści. Wnukowie i jej dwóch synów, ukochanych synów. Massimo – rozwodnik, który poślubił Larę oraz Nico – wdowiec, który ożenił się z Maggie. Cała reszta poza synami i wnukami jest dla mammy dodatkiem, rzadko spełniającym jej wymagania.

Poznajemy życie tych dwóch kobiet, które za sprawą wielu wydarzeń stają sięsobie coraz bliższe. Autorka naprzemiennie pozwala nam uczestniczyć w ich codzienności. Maggie i Lara opowiadają o swoich relacjach z rodziną i otoczeniem. Ponieważ zarówno jedna, jak i druga funkcjonują w tym samym

środowisku, możemy przyjrzeć się podobnym wydarzeniom z różnych perspektyw.

Trzeba przyznać, że to ciekawa opowieść. Nie nuży, wciąga i bywa, że zaskakuje. Jednak to co mnie najbardziej irytowało to trywialne przemyślenia jednej z bohaterek. Pomyślałam wtedy, że to będzie dla mnie droga przez mękę jeśli co kilka stron autorka będzie rzucać średnio zabawne komentarze,żeby zrobić z Maggie jeszcze bardziej freak’ową postać. Jednak po czasie skłoniłam się raczej ku temu, że fakt że bohaterka używa takiego języka to raczej kwestia tłumaczenia, ponieważ „zabawne” dialogi są dostosowane do naszych realiów. Na szczęście szybko się to skończyło i historia toczyła siędalej.

„Może uda mi się zrównoważyć brak zdolności językowych umiejętnościami w zakresie konserwacji powierzchni płaskich.”

„Tymczasem wnosząc po nastroju panującym w sali ślubów, można by pomyśleć, że zebraliśmy się tu na zbiorową kolonoskopię”
„Nie zawiodłam mnie, cała w uśmiechach wyglądała radośnie jak kwitnący rododendron w sali pełnej ascetycznym czosnków ozdobnych.

Drugi minus to mdłe zakończenie. Takie rzekłabym – pozytywne (dla niektórych bohaterów), a ja jednak jestem racjonalistką, więc biorąc pod uwagę wszystkie wątki które miały miejsce – taki finał mnie rozbawił.
Ale! Raz jeszcze! Moim zdaniem – to lekka, przyjemna i wciągająca lektura. Nie była dla mnie stratą czasu, wręcz przeciwnie, była dla mnie oderwaniem od tych lektur które zazwyczaj czytam – o głodzie, wojnach, gwałtach i ekstremistach.

Krótko – bardzo ciekawa powieść.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Prev Post Next Post