„W labiryncie” Donato Carrisi

Po przeczytaniu „W Labiryncie” Donato Carrisi zaczynam cieszyć się, że wracam do książek z dreszczykiem, chyba faktycznie była mi potrzebna przerwa, bo każdy thriller smakuje teraz wyśmienicie, ale do rzeczy. Donato Carrisi to dla mnie marka sama w sobie, gwarancja dobrego thrillera i tym razem włoski autor wessał mnie w fabułę. Ta książka jest pełna napięcia, sprawia, że podążasz za historią i kartka po kartce zaczynasz myśleć, że jesteś coraz bliżej i coraz więcej wiesz, ale na końcu pozostajesz oniemiały.

Samantha to 13 letnia dziewczynka, która pewnego dnia przepada, jak kamień w wodę. Sprawy jej zaginięcia podejmuje się Bruo Genko – śledczy, który bezskutecznie poszukuje dziewczynki. Jednak po 15 latach Samantha powraca, nie jest już dzieckiem, a dorosłą kobietą, która głęboko w swoim umyśle przetrzymuje bolesne wspomnienia. Niestety, ale wydobycie tych wspomnień może pomóc złapać przestępce, który nadal jest na wolności. W odtworzeniu niektórych faktów pomaga jej policyjny profiler dr Green. Historia z czasem robi się zawiła niczym labirynt, a w konsekwencji to co wydawało się oczywiste zaczyna tracić sens.

„W labiryncie” to wyścig z czasem, a raczej prawdziwy wyścig ze śmiercią! To historia, która budzi przerażenie, a przy tym wzmaga ciekawość i zadziwia. Choć zdecydowanie jestem większą fanką przygód Marcusa, agenta Trybunału Sumienia i Sandry wybitnie utalentowanej analityczki kryminalnej (z cyklu Marcus), to “W labiryncie” niewiele odbiega od wcześniej wymienionych. Wszystko, jak zawsze, jest idealnie ze sobą scalone, tak, aby nie dać nawet chwili wytchnienia czytelnikowi.

Jeśli tak jak ja kochacie thrillery psychologiczne, to zdecydowanie nie możecie odpuścić tego tytułu. Jeśli natomiast niekoniecznie lubicie ten gatunek, to też powinniście sięgnąć po „W labiryncie”, albo po inną książkę Donato Carrisi, bo faktycznie w książkach jego autorstwa jest to coś, co powoduje, że czeka się na kolejne tytuły.

Jak to bywa w przypadku Carrisi, koniec książki zaskakuje i tworzy pytania, co dalej?

„Trzynaście” Steve Cavanagh

„Ten seryjny morderca nie jest sądzony. To on jest sędzią’”

Co za smakowita lektura!

Ostatnio na mojej półce „must read” sporo thrillerów i kryminałów – ale serio, z tego co teraz widzę, to dokładnie w kolejce czeka sześć tytułów. Faktycznie, kiedyś zaczytywałam się w literaturze z dreszczykiem, ale potem jakoś temat mi się przejadł. Ten rok to właściwie okres powrotu do thrillerów i kryminałów. Jak na razie te, które do mnie trafiły spełniają swoją rolę i wywołują w mniejszym, bądź większym stopniu ciarki na ciele i z czystym sumieniem mogę wliczyć „Trzynaście” do puli tych na prawdę dobrych.

Kocham książki i filmy, których fabuła rozgrywa się na sali sądowej. Właściwie jeśli czytam, że powieść związana jest z procesem, to niezależnie ile mam aktualnie książek do przeczytania odkładam wszystko i przenoszę się na kilka wieczorów na salę sądową. I tym razem wyjątku nie było, wpadłam od samego początku, aż do ostatniej strony. Ciągłe napięcie, intensywna fabuła, zwroty akcji, to słowa klucz którymi mogę zwięźle opisać „Trzynaście”. To niestety moja pierwsza książka z cyklu z Eddim Flynnem, ale już czwarta ze wszystkich wydanych. Cóż, trudno powstrzymać się od tego, żeby pochłonąć pozostałe trzy części.

No dobrze, odkładając na chwilę na bok ochy i achy, kilka słów o fabule.

Bobby Solomon to gwiazda filmowa. Pewnego dnia zostaje oskarżony o zamordowanie swojej kobiety i jej kochanka. Tymczasem wychwalany przeze mnie Eddie Flynn to prawnik, który decyduje się, aby pomóc Bobby’emu. Flynn jednak nie jest niewiniątkiem, sam kiedyś miał problemy z prawem. Zdaniem adwokata, pomimo jasnych i konkretnych dowodów, Solomon może być niewinny, dlatego Flynn nie jest w stanie odpuścić prowadzenia takiej sprawy. Myślicie że to wszystko? O nie, ponieważ czytelnik zostaje owładnięty pytaniami.

Czy niewinny jest na ławie oskarżonych?

Czy zabójca może zasiadać na ławie przysięgłych?

Czy to wszystko mogło się wydarzyć?

Czytacie książkę, a w trakcie lektury źrenice stają się coraz większe, oblewa was zimny pot, a ciekawość nie pozwala odłożyć książki na półkę. No i ten paradoks książkomaniaka, kiedy chcecie jak najszybciej poznać rozwiązanie i dotrzeć do końca lektury, ale kiedy się kończy, to ogarnia was smutek, że to już. Pocieszające jest to, że to czwarty tom z cyklu, więc pewnie spotkam się z Flynnem jeszcze nie raz.

Reasumując

“Thirteen” to dynamiczny thriller prawny usiany suspensami. To ekscytująca, nieprzewidywalna i sprytna historia, która nie daje odetchnąć nie tylko bohaterom, ale również czytelnikowi. Myślę, że warto też zaznaczyć, że autor jest nie tylko pisarzem, ale również prawnikiem, a to rownież pewny przyczynek do tego, aby sądzić że książka będzie na dobrym poziomie.

Eddy Flynn oficjalnie stał się jednym z moich ulubionych bohaterów książek z dreszczykiem.

Świetna – poproszę o jeszcze!

„Zgodnie z planem” Lee Child

Co jakiś czas wpada mi w oko któraś z książek Lee Childa, ukazująca perypetie Jacka Reachera. Jakoś zawsze przechodziłam obok nich obojętnie, jednak słysząc to tu, to tam multum ochów i achów na temat samego autora, postanowiłam, że może warto poznać Jacka Reachera bliżej. Trochę się obawiałam, bo w końcu wydano już 24 tomy, a ja jeszcze ani jednego nie czytałam. W takiej sytuacji nie wiadomo czy człowiek się połapie w historii czy nie, ale cóż to za życie bez ryzyka 🙂

„Światem rządzi przypadek, ale raz na jakiś czas wszystko idzie zgodnie z planem.

Niestety, nie tym razem…

Reacher jak zwykle podróżuje autobusem – przemierza Stany Zjednoczone bez konkretnego celu, usiłując nie wpakować się w kłopoty. Przerywa jednak podróż, by pomóc starszemu mężczyźnie, który pozostawiony samemu sobie bez wątpienia padłby ofiarą przestępstwa. Wiecie, co mówią o dobrych uczynkach… Teraz Reacher musi doprowadzić sprawę nowego znajomego do końca i wszystko naprawić. A zdarzyło się całkiem dużo.

Para starszych ludzi popełniła kilka poważnych błędów – w ich wyniku jest dłużna spore pieniądze grupie niebezpiecznych ludzi. Reacher szybko orientuje się, że właśnie stał się wrogiem numer jeden dwóch walczących o terytorium gangów – ukraińskiego i albańskiego.

Będzie musiał stawić czoło bandzie lichwiarzy, złodziei i zabójców. Pomoże mu w tym znudzona kelnerka, która wie nieco więcej, niż chce ujawnić. To będzie długa droga, zwłaszcza że wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu…

Ale Reacher wierzy, że raz na jakiś czas sprawiedliwości staje się zadość.”

Właściwie to postać samego Jacka Reachera kojarzę z filmu z Tomem Cruisem, a że nie cierpię tego aktora, to automatycznie nie darzę sympatią głównej postaci. Jednak jak pisałam wcześniej, samej książki nigdy nie czytałam. Jako debiutantka zauważyłam, że nasz bohater dzielnie podróżuje autobusem po różnych miejscowościach w których spotyka ludzi w potrzebie. Nie ma swojego jednego stałego miejsca na ziemi. Jack Reacher to już leciwy bohater, więc powinien mieć swoje kapcie i kanapę, a tu proszę, taka niespodziewanka – „stary” ale jary. Niczym superbohater rozprawia się ze zbrodniarzami. Jeździ autobusem od pętli do pętli i robi porządek – ekologicznie utylizuje śmieci i jedzie dalej w trasę. Oczywiście to pół żartem, pół serio, ale Reacher jest niewatpliwie swego rodzaju mścicielem i jedynym sprawiedliwym.

Sama historia na prawdę nie jest zła, choć nie jest to moja bajka, to trudno było odłożyć książkę na bok. Szybka akcja, dynamiczna fabuła – całkiem niezłe oderwanie od codzienności. Natomiast w niektórych miejscach wydaje się być przesadzona – Jack, trochę niczym Rambo, jednym paluszkiem niszczy wszelkie zło.

Tym razem trup ściele się gęsto, a krew płynie szerokim strumieniem. Reacher sam rozgramia gangi i rozwiązuje problemy starszych mieszkańców po czym odchodzi w stronę “zachodzącego słońca”.

Na pewno dużo w książce sensacji i akcji. Przyznam, że to nie do końca moja bajka, dlatego “Zgodnie z planem” nie przekonało mnie do sięgnięcia po wcześniejsze tomy. Może kiedyś dam szansę kolejnemu, ale na razie robie sobie wolne od super rambo bohatera Jacka Richera – zdolnego, sprawnego i inteligentnego byłego mundurowego, który wędrując po Stanach i pomaga każdemu potrzebującemu, który stanie na jego drodze.