Co jakiś czas wpada mi w oko któraś z książek Lee Childa, ukazująca perypetie Jacka Reachera. Jakoś zawsze przechodziłam obok nich obojętnie, jednak słysząc to tu, to tam multum ochów i achów na temat samego autora, postanowiłam, że może warto poznać Jacka Reachera bliżej. Trochę się obawiałam, bo w końcu wydano już 24 tomy, a ja jeszcze ani jednego nie czytałam. W takiej sytuacji nie wiadomo czy człowiek się połapie w historii czy nie, ale cóż to za życie bez ryzyka 🙂

„Światem rządzi przypadek, ale raz na jakiś czas wszystko idzie zgodnie z planem.

Niestety, nie tym razem…

Reacher jak zwykle podróżuje autobusem – przemierza Stany Zjednoczone bez konkretnego celu, usiłując nie wpakować się w kłopoty. Przerywa jednak podróż, by pomóc starszemu mężczyźnie, który pozostawiony samemu sobie bez wątpienia padłby ofiarą przestępstwa. Wiecie, co mówią o dobrych uczynkach… Teraz Reacher musi doprowadzić sprawę nowego znajomego do końca i wszystko naprawić. A zdarzyło się całkiem dużo.

Para starszych ludzi popełniła kilka poważnych błędów – w ich wyniku jest dłużna spore pieniądze grupie niebezpiecznych ludzi. Reacher szybko orientuje się, że właśnie stał się wrogiem numer jeden dwóch walczących o terytorium gangów – ukraińskiego i albańskiego.

Będzie musiał stawić czoło bandzie lichwiarzy, złodziei i zabójców. Pomoże mu w tym znudzona kelnerka, która wie nieco więcej, niż chce ujawnić. To będzie długa droga, zwłaszcza że wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu…

Ale Reacher wierzy, że raz na jakiś czas sprawiedliwości staje się zadość.”

Właściwie to postać samego Jacka Reachera kojarzę z filmu z Tomem Cruisem, a że nie cierpię tego aktora, to automatycznie nie darzę sympatią głównej postaci. Jednak jak pisałam wcześniej, samej książki nigdy nie czytałam. Jako debiutantka zauważyłam, że nasz bohater dzielnie podróżuje autobusem po różnych miejscowościach w których spotyka ludzi w potrzebie. Nie ma swojego jednego stałego miejsca na ziemi. Jack Reacher to już leciwy bohater, więc powinien mieć swoje kapcie i kanapę, a tu proszę, taka niespodziewanka – „stary” ale jary. Niczym superbohater rozprawia się ze zbrodniarzami. Jeździ autobusem od pętli do pętli i robi porządek – ekologicznie utylizuje śmieci i jedzie dalej w trasę. Oczywiście to pół żartem, pół serio, ale Reacher jest niewatpliwie swego rodzaju mścicielem i jedynym sprawiedliwym.

Sama historia na prawdę nie jest zła, choć nie jest to moja bajka, to trudno było odłożyć książkę na bok. Szybka akcja, dynamiczna fabuła – całkiem niezłe oderwanie od codzienności. Natomiast w niektórych miejscach wydaje się być przesadzona – Jack, trochę niczym Rambo, jednym paluszkiem niszczy wszelkie zło.

Tym razem trup ściele się gęsto, a krew płynie szerokim strumieniem. Reacher sam rozgramia gangi i rozwiązuje problemy starszych mieszkańców po czym odchodzi w stronę “zachodzącego słońca”.

Na pewno dużo w książce sensacji i akcji. Przyznam, że to nie do końca moja bajka, dlatego “Zgodnie z planem” nie przekonało mnie do sięgnięcia po wcześniejsze tomy. Może kiedyś dam szansę kolejnemu, ale na razie robie sobie wolne od super rambo bohatera Jacka Richera – zdolnego, sprawnego i inteligentnego byłego mundurowego, który wędrując po Stanach i pomaga każdemu potrzebującemu, który stanie na jego drodze.

Recommended Posts