„Ten seryjny morderca nie jest sądzony. To on jest sędzią’”

Co za smakowita lektura!

Ostatnio na mojej półce „must read” sporo thrillerów i kryminałów – ale serio, z tego co teraz widzę, to dokładnie w kolejce czeka sześć tytułów. Faktycznie, kiedyś zaczytywałam się w literaturze z dreszczykiem, ale potem jakoś temat mi się przejadł. Ten rok to właściwie okres powrotu do thrillerów i kryminałów. Jak na razie te, które do mnie trafiły spełniają swoją rolę i wywołują w mniejszym, bądź większym stopniu ciarki na ciele i z czystym sumieniem mogę wliczyć „Trzynaście” do puli tych na prawdę dobrych.

Kocham książki i filmy, których fabuła rozgrywa się na sali sądowej. Właściwie jeśli czytam, że powieść związana jest z procesem, to niezależnie ile mam aktualnie książek do przeczytania odkładam wszystko i przenoszę się na kilka wieczorów na salę sądową. I tym razem wyjątku nie było, wpadłam od samego początku, aż do ostatniej strony. Ciągłe napięcie, intensywna fabuła, zwroty akcji, to słowa klucz którymi mogę zwięźle opisać „Trzynaście”. To niestety moja pierwsza książka z cyklu z Eddim Flynnem, ale już czwarta ze wszystkich wydanych. Cóż, trudno powstrzymać się od tego, żeby pochłonąć pozostałe trzy części.

No dobrze, odkładając na chwilę na bok ochy i achy, kilka słów o fabule.

Bobby Solomon to gwiazda filmowa. Pewnego dnia zostaje oskarżony o zamordowanie swojej kobiety i jej kochanka. Tymczasem wychwalany przeze mnie Eddie Flynn to prawnik, który decyduje się, aby pomóc Bobby’emu. Flynn jednak nie jest niewiniątkiem, sam kiedyś miał problemy z prawem. Zdaniem adwokata, pomimo jasnych i konkretnych dowodów, Solomon może być niewinny, dlatego Flynn nie jest w stanie odpuścić prowadzenia takiej sprawy. Myślicie że to wszystko? O nie, ponieważ czytelnik zostaje owładnięty pytaniami.

Czy niewinny jest na ławie oskarżonych?

Czy zabójca może zasiadać na ławie przysięgłych?

Czy to wszystko mogło się wydarzyć?

Czytacie książkę, a w trakcie lektury źrenice stają się coraz większe, oblewa was zimny pot, a ciekawość nie pozwala odłożyć książki na półkę. No i ten paradoks książkomaniaka, kiedy chcecie jak najszybciej poznać rozwiązanie i dotrzeć do końca lektury, ale kiedy się kończy, to ogarnia was smutek, że to już. Pocieszające jest to, że to czwarty tom z cyklu, więc pewnie spotkam się z Flynnem jeszcze nie raz.

Reasumując

“Thirteen” to dynamiczny thriller prawny usiany suspensami. To ekscytująca, nieprzewidywalna i sprytna historia, która nie daje odetchnąć nie tylko bohaterom, ale również czytelnikowi. Myślę, że warto też zaznaczyć, że autor jest nie tylko pisarzem, ale również prawnikiem, a to rownież pewny przyczynek do tego, aby sądzić że książka będzie na dobrym poziomie.

Eddy Flynn oficjalnie stał się jednym z moich ulubionych bohaterów książek z dreszczykiem.

Świetna – poproszę o jeszcze!

Recommended Posts